hmm... w sumie nie mam za bardzo weny do pisania czegokolwiek... drogi jest tu internet :/... poza tym nie mam sil po dniu dzisiejszym i wkurzony jestem, bo nie znalazlem "mojego" aparatu w zadnym sklepie :(... bede sie staral jutro z rana jeszcze gdzies skoczyc...
ogolne wrazenia... w zasadzie bylo tylko pierwsze wrazenie... Time Square... wyjscie z podziemi metra wprost na gigantyczne drapacze chmur... i pozniej krazenie wsrod nich... Rockeffeller Center... ogrom reklam... na budynkach olbrzymie telebimy... nawet byl jeden budynek gdzie cala sciana byla telbimem... wszedzie mnostwo migajacych rzeczy... zolte taksowki... limuzyny... ludzie, ktorzy na swiatla w ogole sie nie patrza i przechodza przez ulice jak wygodniej (tez juz sie tego nauczylem :P)... ale ogolnie nie czuje tego czego sie spodziewalem... miasto jak miasto... nic specjalnego... hmm... a moze sie myle... w sumie wyroznia sie sposrod innych miast ktore znam latwoscia poruszania sie po nim... tu sie chyba nie da zgubic!... po Brooklynie juz sie poruszam bez mapy, bo rozklad ulic jest tak prosty, ze prostszy byc nie moze... slyszac pierwszy raz o jakiejs ulicy od razu wiesz gdzie ona jest... metro tez jest swietnie zorganizowane (nie liczac tego, ze strasznie zaniedbane :/)... wszedzie bez problemu sie trafi... dzisiaj juz kupilem sobie tygodniowy bilet, wiec moge do woli jezdzic wszystkimi liniami ;)...
to takie pierwsze wrazenia... moze dlatego ze bylem zmeczony i myslami krazylem zupelnie gdzie indziej... zobaczymy co przyniosa najblizsze dni... chwilowo bede uciekal, bo jeszcze pare rzeczy musze w necie zrobic, a czas goni... tak wiec pozdrawiam ;)

0 Comments:
Post a Comment
<< Home